Hej kochani, mam pytanie…czy chceci abym kontynuowała to opowiadanie? Wiem, że ono wam się podoba, ale tak jakoś sam nie wiem czy się do tego nadaję. Napiszcie pod postem czy chcecie bym kontynuowała. Zobaczę ilu was jest i czy w ogóle ktoś tego chce,a potem zobaczymy.
Łączna liczba wyświetleń
sobota, 21 czerwca 2014
środa, 4 czerwca 2014
Rozdział VIII
*Louis*
Przed chwilą otrzymałem telefon od komendanta z policji w Holmes Chapel. Chciał żebym ja oraz Harry stawili się u niego o trzeciej. Poszedłem więc do niego do gabinetu. Siedział tam, jego oczy były takie smutne. Wpatrywał się gdzieś w bok. Nawet nie zauważył mojego przyjścia. Przepraszam Harry, jeszcze ci to wynagrodzę-pomyślałem.
-Harry -powiedziałem. Jego twarz gwałtownie odwróciła się w moją stronę.
-Tak? -ten jego seksowny, zachrypły głos doprowadza mnie do szaleństwa. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam bez dotykania go. Praktycznie robię to codziennie, ale już nie tak często jak kiedyś.
-Mamy stawić się w policji w Holmes Chapel. -odpowiedziałem.
-Czemu? -a niby skąd mam wiedzieć?!
-Nie wiem, powiedział tylko, że to coś ważnego. -zbliżyłem się do niego. Chciałem zobaczyć jak zareaguje na to jak go przytulę. Wzdrygnął się delikatnie.
-Czemu taki jesteś?-spytał.
-Przepraszam. -jeszcze mocniej go przytuliłem. -zmieniłem się, ale wynagrodzę ci to. -Dodałem przerywając panującą między nami ciszę.
-Nie mam ci tego za złe, ale dlaczego chodzisz na te imprezy? -jego oczy zaszkliły się.
-Chciałem wrócić do mojego dawnego życia, ale zrozumiałem, że ty jesteś moim życiem.-powiedział to, co myślałem.
-Loueh-pocałował mnie .-jedźmy już, chcę mieć to za sobą-powiedział kociak. Kiwnąłem głową na znak zgody. Wyszliśmy z jego gabinetu. Powiadomiliśmy Zerrie i Niall 'a, że nie będzie nas kilka godzin i opuściliśmy biuro. Wsiedliśmy do czarnego Range Rover'a Harry'ego i pojechaliśmy. Droga zajęła nam dwie godziny. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Wtedy pierwszy raz od 24 miesięcy pomyślałem, że wszystko jest jak dawniej i Curly nie ma mi tego za złe. Co i raz mój chłopak kładł na moje kolano rękę i jeździł nią na góre i na dół, nie dając mi skupić się na czytaniu gazety, która leżała w jego samochodzie. Był tam artykuł o naszym ostatnim przypadku. Uratowaliśmy jakąś kobietę, która była szantażowana. Burmistrz miasta składał nam podziękowania. Dla nas to normalne, przyzwyczailiśmy się już.
Jak na razie napisałam tylko tyle i prawdopodobnie to koniec. Nie mam teraz ani czasu, ani głowy do pisania opowiadania. Sorry.
niedziela, 1 czerwca 2014
Rozdział VII
JEŻLI CHCESZ BYĆ INFORMOWANY O ROZDZIAŁACH NAPISZ W KOM SWÓJ TT.
2Lata później…
Harry
Nic nie jest już takie same jak kiedyś. Teraz jestem dwudziestolatkiem i żałuję, że nie mogę być tym samym głupim osiemnastolatkiem, który w każdej możliwej chwili ciągle by tylko żartował. Teraz stałem się ponury. A wiecie przez co? Wszystko przez to, że Louis zaczął mnie odtrącać. Od dnia, w którym dostałem list od Megan nic nie jest już takie same. Teraz Larry'ego łączy już tylko wspólna praca. To, że razem jeździmy do ludzi lub razem robimy z nimi wywiady żeby dowiedzieć się o co chodzi w danej sprawie. Zayn i Perrie ostatnio się pokłócili i nawet nie chcą słyszeć ani jednego słowa o sobie. Po prostu zaczęli się ignorować. Barbara zaniedbuje swoją pracę, ponieważ teraz jest foto-modelką i to jest dla niej ważniejsze niż bycie jakąś tam sekretarką w naszym biurze. Niall, biedaczek. Przez to, że Baśka go nie chciała próbował popełnić samobójstwo. Ledwo co go uratowali! Cieszę się, że zdążyłem na czas. Gdyby mi się nie udało, nigdy, powtarzam NIGDY nie wybaczyłbym sobie tego. Ale jednak minęło od tego trochę czasu i z Niall'em jest już lepiej. O wiele lepiwj! Szybko z tego wyszedł. Jest taki jak kiedyś. Może jakaś część jego umarła, ale nadal jest zabawny, taki lekkomyślny. Tylko może teraz nauczył się być poważnym. Wie kiedy żartować, a kiedy byc poważnym. Podoba mi się to. Louis … on ciągle w wolne dni chodzi na imprezy, a potem wraca najebany. Nie spodsziewałbym się tego żeby on prowadził taki tryb życia. On zawsze był tym najrozsądniejszym z nas. No i na końcu ja. Ja nie mogłem tego dłużej wytrzymać i za każdym razem, gdy zostanę zraniony, gdy zobaczę nawalonego Louis'a, gdy zobaczę jak cały mój świat się wali, wyciągam moją przyjaciółkę, która ma na imię Sel. Jest nią srebrna żyletka. Nie żeby było, że mam już mnóstwo blizn! mam tylko jedną, która co jakiś czas staje się bielsza niż zwykle. Nasze życie miało być takie piękne! Siódemka przyjaciół. Najlepszych przyjaciół. Ja, Louis, Niall, Zayn, Perrie, Danielle no i od niedawna Liam. Ten chłopak potrafi postawić człowieka na duchu. Powiedziałem mu kiedyś, że moje życie nie ma sensu i chciałbym popełnić samobójstwo. Wtedy on zrobił mi taki wykład, że głowa mała! Od razu wybił mi to z głowy, ale to było wtedy. Dziś już sobie z tym po prostu nie radzę. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Horana.
-Proszę-podał mi loda o smaku miodu. Mój ulubiony.
-Dzięki-uśmiechnąłem się delikatnie.
-Co u ciebie? -spytał po chwili. -Wiesz wziąłem urlop.
-No tak -zrobiłm pauzę zastanawiając się nad tym co mu powiedzieć. Na pewno nie prawdę. Tak to mój przyjaciel i między innymi dlatego nie chcę powiedzieć prawdy. Nie chcę żeby się martwił. Najlepiej by było gdyby to zignorował, ale to on. On zawsze za bardzo się wszystkim martwi. Jeśli chodzi o jego sprawy, to machnie ręką i powie „mówi się trudno i idzie się dalej "ale jeżeli chodzi o kogoś, to martwi się o wiele bardziej. -A dobrze jest, nie martw się -uśmiechnąłem się najmocniej jak tylko mogłem, by potwierdzić moje słowa.
-Okeyyy a jak tam sprawy sercowe? -szlag! On zawsze musi o to pytać?
-Niall naprawdę wszystko jest dobrze. -spojrzałem na niego błagalnie dając tym znać żebyśmy zakończyli ten temat.
-Nie Hazz nic nie jest dobrze, a ja muszę ci o czymś powiedzieć. Słuchaj nieważne co to będzie nie uciekaj, nie płacz, nie krzycz, nie rób sobie krzywdy -cztery ostatnie słowa podkreślił mówiąc ostrzejszym akcentem. -Robię to, bo nie chcę żebyś musiał więcej cierpieć, wiem, że ta wiadomość cię załamie, ale obiecaj, że nie zrobisz sobie nic złego jasne? -spojrzał na mnie swoimi intensywnie niebieskimi tęczówkami.
-Dobra, obiecuję Horanowa, ale powiedz w końcu o co ci chodzi -wywróciłem teatralnie oczami.
Heeey nie spodziewałam się tego, że z samego rana napiszę rozdział. A jednak! Nudziło mi się, więc napisałam i dodaję. Dziś dzień dziecka! Jeszcze raz spełnienia waszych marzeń w ten cudowny dla nas dzień! Co sądzicie o rozdziale? 2-5Kom= Next Lovki; *** Xxxx