*Louis*
Przed chwilą otrzymałem telefon od komendanta z policji w Holmes Chapel. Chciał żebym ja oraz Harry stawili się u niego o trzeciej. Poszedłem więc do niego do gabinetu. Siedział tam, jego oczy były takie smutne. Wpatrywał się gdzieś w bok. Nawet nie zauważył mojego przyjścia. Przepraszam Harry, jeszcze ci to wynagrodzę-pomyślałem.
-Harry -powiedziałem. Jego twarz gwałtownie odwróciła się w moją stronę.
-Tak? -ten jego seksowny, zachrypły głos doprowadza mnie do szaleństwa. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam bez dotykania go. Praktycznie robię to codziennie, ale już nie tak często jak kiedyś.
-Mamy stawić się w policji w Holmes Chapel. -odpowiedziałem.
-Czemu? -a niby skąd mam wiedzieć?!
-Nie wiem, powiedział tylko, że to coś ważnego. -zbliżyłem się do niego. Chciałem zobaczyć jak zareaguje na to jak go przytulę. Wzdrygnął się delikatnie.
-Czemu taki jesteś?-spytał.
-Przepraszam. -jeszcze mocniej go przytuliłem. -zmieniłem się, ale wynagrodzę ci to. -Dodałem przerywając panującą między nami ciszę.
-Nie mam ci tego za złe, ale dlaczego chodzisz na te imprezy? -jego oczy zaszkliły się.
-Chciałem wrócić do mojego dawnego życia, ale zrozumiałem, że ty jesteś moim życiem.-powiedział to, co myślałem.
-Loueh-pocałował mnie .-jedźmy już, chcę mieć to za sobą-powiedział kociak. Kiwnąłem głową na znak zgody. Wyszliśmy z jego gabinetu. Powiadomiliśmy Zerrie i Niall 'a, że nie będzie nas kilka godzin i opuściliśmy biuro. Wsiedliśmy do czarnego Range Rover'a Harry'ego i pojechaliśmy. Droga zajęła nam dwie godziny. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Wtedy pierwszy raz od 24 miesięcy pomyślałem, że wszystko jest jak dawniej i Curly nie ma mi tego za złe. Co i raz mój chłopak kładł na moje kolano rękę i jeździł nią na góre i na dół, nie dając mi skupić się na czytaniu gazety, która leżała w jego samochodzie. Był tam artykuł o naszym ostatnim przypadku. Uratowaliśmy jakąś kobietę, która była szantażowana. Burmistrz miasta składał nam podziękowania. Dla nas to normalne, przyzwyczailiśmy się już.
Jak na razie napisałam tylko tyle i prawdopodobnie to koniec. Nie mam teraz ani czasu, ani głowy do pisania opowiadania. Sorry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz