-Kociaku.-mruknął przeciągle Louis.Ja siedziałem właśnie na małej kanapie wraz z Louis'em i Liam'em Payne,który chce żebymy sprawdzili czy jego dziewczyna Danielle jest mu wierna,bo ma pewne wątpliwości.Banał.Wystarczy zamontować kamery w ich domu i śledzić ją przez kilka dni.Hah.To trochę dziwne,że nasze biuro zajmuje się takimi duperelami,ale jak nie ma klientów,trzeba brać to co jest.Louis strasznie się nudził słuchając tych opowieści.Nie tylko on.Ja też,ale trzeba go wysłuchać.
-Poczekaj.-Szepnąłem mu do ucha.Perrie i Zayn zajmnął się jego sprawą.My z Lou chcemy spędzić razem trochę czasu.
-No więc tak jak mówiłem,wydaje mi się,że ona mnie zdradza.
-Dobrze,zajmiemy się tym,jak będziemy mieli już jakieś informacje,to cię powiadomię.Dobrze Li?
-Jasne,do widzenia!
-Li?-Louis uniósł brwi.-Mi nie wymyślasz ksyw!-Wydął dolną wargę.
-Ktoś tu jest zazdrosny.-Uśmiechnąłem się triumfalnie.Louis jest o mnie zazdrosny.To takie Piękne.
-Wcale nie!-Pisnął.Nie miałem ochoty na przekomarzanie się z nim.Wpiłem się w jego wargi.Otworzył usta,co jest dla mnie
jasnym znakiem.Na początku walczył o dominację w pocałunku, ale ostatecznie to ja ją przejąłem.Po 5 minutach Louis był już bez koszuli.Niestety Mama nic więcej sobie dziś nie pozwolimy.-pomyślałem.
-To,że cały czas mój wzrok wbity jest w komputer,nie oznacza,że nie mogłem was usłyszeć.-Odchrząknął Niall.W tym samym czasie przyszła Barbara z obiadem.
-Ale z was piękna para!-Pisnęła.
-No właśnie przed chwilą powiedziałem to samo.-Powiedział Niall.Basia chyba nawet nie zwracała uwagi na to,co powiedział.Postawiła przed Niall'em talerz i wyszła.Blondie pisnął i zerwał się z krzesła jak oparzony.Wystraszylem się i mało co nie udławiłem kotletem,który właśnie jadłem.
-Niall,chcesz żebym padł na zawał?!-Powiedziałem wkurzony.
-Dotchnęła moją dłoń!-Piszczał i skakał z radości.
-On jest nienormalny.-westchnąłem odgarniając kosmyk włosów,który ograniczał mi widoczność.
-Haha błagam cię,tobie jeszcze bardziej odwalało,gdy Louis cię dotchnął,nie wspominając już,o tym jak coś ci powiedział.Darłeś się jak szalony!
-I co z tego?-Spytałem retorycznie.-Nic.-Odpowiedziałem sam.
-Czemu ciebie nie da się zawstydzić?!-Spytał Horan.
-Bo jestem bezwstydny.Proste.-Odparłem.
-Dobra Blondie.-Tym razem odezwał się Louis.-Ja już zjadłem.
-To dawajcie te talerze!-powiedział uradowany chłopak.
-Ale ona sama powinna po nie przyjść wiesz?
-Nie,jestem na to zbyt tępą dzidą.-Odpowiedział sarkastyczn sarkastycznie.
-Ale dzida nie może być tępa.
-Nie masz poczucia sarkazmu Louis.Co z ciebie wyrośnie?On już na serio zaczyna mnie wkurzać!
-Jak to co?Mój mąż!-Powiedziłem lekko unosząc ton głosu.
-Ahahah Hazza nam się zirytował ahaha.-Ten jego śmiech mnie rozwala!
-Dobra weź już idź!-Powiedział Louis.Najwyraźniej tak samo jak ja miał dość Horana.
-Musimy się brać za robotę.-Ziewnąłem i spojrzałem na Pana Boo.Jak to słodko brzmi!
-Kto tym razem?
-Jakaś nastolatka.-Zawsze musi chodzić o jakieś ładne nastolatki,a ja jestem bi!A Louis się wkurza gdy widzi jak patrzę na niektóre dziewczyny.Czasami nawet z takich powodów mamy sprzeczki.
-Znowu?-Tomlinson jęknął.
-Nathalie Brown.Chodzi o narkotyki.
-Wszędzie tylko narkotyki.Narkotyki,a potem samookaleczanie się.
-Louis-Pisnąłem.-Nie przypominaj mi.-Sam kiedyś się ciąłem i nie lubię,o tym rozmawiaćNie lubię nawet wyrazu 'samookaleczanie'.
-Dobrze,przepraszam.
-No to,ty sobie porozmawiasz z jej mamą.
-Dlaczego ja?-Spytał zdziwiony.
-Bo ja rozmawiałem z chłopakiem naszej przyjaviółki Danielle.Swoją drogą muszę jej,o tym powiedzieć.-Zaśmiałem się krótko.
-Okey.-Westchnął Louis.
-Poczekaj.-Szepnąłem mu do ucha.Perrie i Zayn zajmnął się jego sprawą.My z Lou chcemy spędzić razem trochę czasu.
-No więc tak jak mówiłem,wydaje mi się,że ona mnie zdradza.
-Dobrze,zajmiemy się tym,jak będziemy mieli już jakieś informacje,to cię powiadomię.Dobrze Li?
-Jasne,do widzenia!
-Li?-Louis uniósł brwi.-Mi nie wymyślasz ksyw!-Wydął dolną wargę.
-Ktoś tu jest zazdrosny.-Uśmiechnąłem się triumfalnie.Louis jest o mnie zazdrosny.To takie Piękne.
-Wcale nie!-Pisnął.Nie miałem ochoty na przekomarzanie się z nim.Wpiłem się w jego wargi.Otworzył usta,co jest dla mnie
jasnym znakiem.Na początku walczył o dominację w pocałunku, ale ostatecznie to ja ją przejąłem.Po 5 minutach Louis był już bez koszuli.Niestety Mama nic więcej sobie dziś nie pozwolimy.-pomyślałem.
-To,że cały czas mój wzrok wbity jest w komputer,nie oznacza,że nie mogłem was usłyszeć.-Odchrząknął Niall.W tym samym czasie przyszła Barbara z obiadem.
-Ale z was piękna para!-Pisnęła.
-No właśnie przed chwilą powiedziałem to samo.-Powiedział Niall.Basia chyba nawet nie zwracała uwagi na to,co powiedział.Postawiła przed Niall'em talerz i wyszła.Blondie pisnął i zerwał się z krzesła jak oparzony.Wystraszylem się i mało co nie udławiłem kotletem,który właśnie jadłem.
-Niall,chcesz żebym padł na zawał?!-Powiedziałem wkurzony.
-Dotchnęła moją dłoń!-Piszczał i skakał z radości.
-On jest nienormalny.-westchnąłem odgarniając kosmyk włosów,który ograniczał mi widoczność.
-Haha błagam cię,tobie jeszcze bardziej odwalało,gdy Louis cię dotchnął,nie wspominając już,o tym jak coś ci powiedział.Darłeś się jak szalony!
-I co z tego?-Spytałem retorycznie.-Nic.-Odpowiedziałem sam.
-Czemu ciebie nie da się zawstydzić?!-Spytał Horan.
-Bo jestem bezwstydny.Proste.-Odparłem.
-Dobra Blondie.-Tym razem odezwał się Louis.-Ja już zjadłem.
-To dawajcie te talerze!-powiedział uradowany chłopak.
-Ale ona sama powinna po nie przyjść wiesz?
-Nie,jestem na to zbyt tępą dzidą.-Odpowiedział sarkastyczn sarkastycznie.
-Ale dzida nie może być tępa.
-Nie masz poczucia sarkazmu Louis.Co z ciebie wyrośnie?On już na serio zaczyna mnie wkurzać!
-Jak to co?Mój mąż!-Powiedziłem lekko unosząc ton głosu.
-Ahahah Hazza nam się zirytował ahaha.-Ten jego śmiech mnie rozwala!
-Dobra weź już idź!-Powiedział Louis.Najwyraźniej tak samo jak ja miał dość Horana.
-Musimy się brać za robotę.-Ziewnąłem i spojrzałem na Pana Boo.Jak to słodko brzmi!
-Kto tym razem?
-Jakaś nastolatka.-Zawsze musi chodzić o jakieś ładne nastolatki,a ja jestem bi!A Louis się wkurza gdy widzi jak patrzę na niektóre dziewczyny.Czasami nawet z takich powodów mamy sprzeczki.
-Znowu?-Tomlinson jęknął.
-Nathalie Brown.Chodzi o narkotyki.
-Wszędzie tylko narkotyki.Narkotyki,a potem samookaleczanie się.
-Louis-Pisnąłem.-Nie przypominaj mi.-Sam kiedyś się ciąłem i nie lubię,o tym rozmawiaćNie lubię nawet wyrazu 'samookaleczanie'.
-Dobrze,przepraszam.
-No to,ty sobie porozmawiasz z jej mamą.
-Dlaczego ja?-Spytał zdziwiony.
-Bo ja rozmawiałem z chłopakiem naszej przyjaviółki Danielle.Swoją drogą muszę jej,o tym powiedzieć.-Zaśmiałem się krótko.
-Okey.-Westchnął Louis.
No hej!
Oto pierwszy rozdział opowiadanka.Mam nadzieję,że zachęcę nim was do dalszego czytania.
Xxxx
Oto pierwszy rozdział opowiadanka.Mam nadzieję,że zachęcę nim was do dalszego czytania.
Xxxx
Super *-* czekam na next
OdpowiedzUsuń''dotchnął'', ''dotchnął'', ''dotchnął'', ''dotchnął'', ''dotchnął''. te słowa do końca dnia będą krążyły po mojej głowie. heh to jest ''dotknął'' nie ''dotchnął'' :)
OdpowiedzUsuńale okay... nie staram się być w tej chwili złośliwa, staram się pomóc.
so... widać, że masz pomysł. Nawet dobry pomysł. Ale wprowadzasz w to wszytko jeden podstawowy błąd... za dużo dialogów za mało opisów. Akcja rozgrywa się strasznie szybko i chaotycznie. +popracuj nad interpunkcją i stawianiem dużych liter (tak wiem ja też nie jestem w tym perfekcyjna, a wytykam innym) :) To chyba tyle jeśli chodzi o sam tekst :) natomiast szablon i tło są po prostu boskie. <3 To ważne, żeby wszystko było widocznie i przejrzyste, gdyż wtedy lepiej się czyta.
coż... to chyba wszytko... tak czy siak daj znać kiedy pojawi się nowy rozdział @OlkaWasiak :)