*Harry*
-To będzie trudne.-pomyślałem i westchnąłem. Właśnie otworzyły się drzwi do mojego gabinetu, który posiadam od dwóch tygodni. Od tych 14 dni jestem oficjalnie psychologiem. Mój gabinet jest w odcieniu zieleni. Ponoć zielony kolor uspokaja i ma to pomóc moim pacjentom. Jest w nim jedno mał okno, które zwykle jest zasłonięte. Na parapecie stoi śliczna roślinka. Na prawej ścianie jest duży regał z książkami psychologicznymi. Przed oknem stoi moje biurko oraz fotel. Na biurku znajduje się notes, długopis i sterty papierów, w których opisani są moi 'przyjaciele'. Tak, w końcu to taka psychologiczna sztuczka. Trzeba się z kimś zaprzyjaźnić, wtedy on mi zaufa i powie wszystko. Po drugiej jego stronie jest czarny fotel, na którym za chwilę usiądzie szesnastoletnia Caroline. Dziewczyna została wykorzystana fizycznie, a moim zadaniem jest sprawdzenie jej stanu psychicznego i jeżeli będzie to konieczne, 'naprawienie' jej. Dziwnie to brzmi. Tak czy inaczej chodzi, o to, że ona musi wyzdrowieć i wrócić do swojego poprzedniego stanu psychicznego.
-Pan Styles?-powiedziała niepewnie dziewczyna.
-Tak, to ja.-uśmiechnąłem się fałszywie.-siadaj.-wskazałem ręką na fotel.
-No więc co pan chce wiedzieć?-w jej oczach widziałem przerażenie.
-Nic.-odparłem wyłowując u Caroline zaskoczenie.
-Jak to nic?-powiedział to, jakby była oburzona.
-A powiesz mi coś o sobie?-zadałem podstawowe pytanie.
-Mam mówić o sobie obcemu dzieciakowi, który jest ode mnie młodszy?!-uniosła się.
-Ile masz lat?-czy ja wyglądam na sześciolatka?
-Szesnaście.-burknęła.
-A ja osiemnaście, nadal sądzisz, że jestem młodszy?-uniosłem brwi do góry.
-Ale nadal jesteś obcy.-och? Nie sądzę.
-Ja obcy?-udałem zaskoczonego.-Jestem Harry, twój przyjaciel.-znów uśmiechnałem się fałszywie.
-aaa?-przeciąnęła samogłoskę.
-B.-przeciąnąłem.
-C-ahah czuję się jak przedszkolak.
-Z wygrałem!-zaśmiałem się.
-Ej nie znam tego!-zmarszczyła brwi.
-Porozmawiasz ze mną czy wolisz milczeć?-chcę mieć to za sobą. Po paru minutach nie odpowiedziała.-Możesz iść.-westchnąłem. Wiedziałem, że będzie trundo, ale aż tak? Tego się nie spodziewalem, ona zachowywała się jak najwyżej dwulatka…
***
-Hej misiu.-Louis pocałował mnie w policzek.-Co taka mina?-spytał po chwili.
-Hej Loulou.-odpowiedziałem.
-Co taka mina?-Louis znów zapytał.
-Jaka?-nie wiem, o co ci chodzi…
-W stylu 'WTF co to było?!-serio?
-Nie wiem.-no na serio!
-Okey, pomińmy to.-odparł.-Daniell przyszła.-Louis zachichotał.
-Z czego się śmiejesz?-no teraz,.to mogę mieć minę al'a 'WTF'.
-Sam zobacz kociaku.-Wyszedłem za nim z pokoju.
***
-Hej Haz-uśmiechnęła się promiennie.
-Dani! -przytuliłem ją. Po chwili Louis mnie pociągnął i spiorunował mnie wzrokiem.
-Louis, nie masz o co być zazdrosny.-powiedziała Dan, a Louis spłonąl w rumieńcach.
-To ja już pójdę.-powiedział po chwili ciszy.
-Co cię do nas sprowadza? -zacząłem rozmowę.
-Na jakiej podstawie mój chłopak stwierdza, że go zdradzam!-krzyknęła. Jeszcze przed chwilą była tak opanowana, a teraz nic po tym nie zostało.
-Zayn prowadzi tę sprawę, ja nic nie wiem.-uniosł dłonie w obronnym geście.
-Gdzie on jest?-spytała zirytowana dziewczyna.
-Nie wiem, chyba u Niall'a w biurze…pierwsze drzwi po lewej-powiedziałem. Dziewczyna od razu znikła z zasięgu mojego wzroku.
-Wow, co to było?-spytał Louis
-Kocham cię.-powiedziałem nie zwracając uwagi na jego pytanie.
-Ja ciebie też.-szepnął.
-Mój tyyyy-mruknąłem przeciągając samogłoskę.-Jak ja cię na serio kocham.-zrobiłem mu malinkę.
-Nie w pracy, chodźmy lepiej do chłopaków okey?-spytał.
-Jasne.-zawiodłem się trochę, ale zgodziłem.
troszeczkę chaotyczne, ale dobre mimo wszystko :)
OdpowiedzUsuńnie zawieszaj opowiadania nie ma sensu :) może ludzie nie komentują tego teraz, ale nie można zrażać się na początku jeszcze nazbiera Ci się czytelników :P btw. powodzenia i czekam na nowy rozdział :) xx