Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział IV

UWAGA MAM SPRAWĘ!
W ROZDZIALE ZNAJDUJĄ SIĘ TREŚCI DOZWOLONE OD 18 LAT. JEŻELI MASZ MNIEJ NIE CZYTAJ.
UWAGA JA MAM 13 LAT I TO NAPISAŁAM, WIĘC WAL TO I ŚMIAŁO CZYTAJ!

*Harry*
Wróciłem z Louis'em do domu. Wszystko szło po moim planie.
-Loueh, ja idę do łazienki dobrze?-Wiedziałem, że kiedy pójdę, on przeczyta ten list. Właśnie o to mi chodziło. Dlatego poszedłem do łazienki. Zatrzymałem się przy umywalce, poprawiłem fryzurę, a potem przebrałem się. Muszę ładnie wyglądać prawda? Och. Przecież nie wiesz o co chodziło? Niedługo się dowiesz. Posiedziałem jeszcze z 5 minut. Dałem czas Louis'owi. Niech sobie go na spokojnie przeczyta. Potem wróciłem i zastałem go wpatrującego się pustym wzrokiem w ścianę. Rozmyślał, o tym co było tam napisane.
-Louis, wszystko okey?-zapytałem zaniepokojony.
-Czy ten list to prawda?-spojrzał na z nadzieją.
-Tak. Jestem mordercom. Mam córkę z kobietą, którą zabiłem, a moja córka jest w domu dziecka.-Westchnąłem ciężko.-Ale cóż poradzić...takie życie.-dodałem po chwili.
-Czemu dopiero teraz mi, o tym mówisz?-powiedział z wyżutem.
-Bałem się twojej reakcji.-przecież to oczywiste!
-Nie ufasz mi?-bardziej stwierdził niż zapytał.
-Ufam, ale proszę powiedz mi, kochasz mnie?-muszę mieć pewność.
-Jesteś głupi.-nie wiem co to miało znaczyć.
-Louis-zacząłem, lecz on mi przerwał.
-Jak możesz myśleć, że cię nie kocham?
-Aha czyli nawet, gdybym był mordercą, psychopatą, miał dziecko, ty nadal byś mnie kochał?
-No kocham cię, więc to oczywiste,że tak.
-A wiesz co dziś jest?-uśmiechnąłem się.
-Prima Aprilis-jego mina była w tej chwili po prostu bezcenna.
-Chyba raczej Prirolis, czyli nasza pierwsza rocznica!-byłem taki podekscytowany.
-Harry zapomniałem, nie mam dla ciebie prezentu!
-Louis wystarczy, że jesteś.-pocałowałem go w czoło.
-Hazz jak zwykle romantyczny.-mruknał mi do ucha.
Zaczął składać pojedyńcze pocałunki na mojej szyi, zostawiając malinki. Raz był zbyt jakby to nazwać…dziki i chciwy, że nie zwracając uwagi na mój jęk spowodwany bólem przegryzł mi skórę! Kocham tego dzikiego drapieżnika. Louis zdjął swoją bluzkę i spodnie. Ja zrobiłem to samo. Po chwili jednak coś mi się przypomniało.
-Loueh-mruknąłem.-Nie będzie nam lepiej w łóżku?-na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech. Wziął mnie na ręcę i zaniósł do pokoju położył na naszym dużym, dwuosobowym łóżku. Dla lepszego nastroju trochę wcześniej zmieniłem pościel na tę w panterkę, zapaliłem świece, a na łóżku porozrzucałem płatki czerwonych róż. To ja miałem mieć dominację, tak układałem to sobie w głowie, ale ostatecznie postanowiłem oddać siebie całego Louis'owi i niech się dzieje co chce. Mam do niego 100% zaufania i dziś mu to pokażę. Zaczął wyznaczać ścieżkę mokrych pocałuknów, którą skończył będąc blisko mojego kolegi. Spojrzał najpierw na moje bokserki, potem na mnie, jakby oczekują na pozwolenie. Kiwnąłem głową, wtedy on pociągnął zębami gumkę i ściąnął moje bokserki. Zaczął lizać moją główkę, co spowodowało u mnie głośne jęki. Po paru chwilach zaprzestał i włożył we mnie trzy palce na raz! Na początku poruszał nimi powoli, z czasem najbierajac coraz szybszego rytmu. Wiłem się pod nim, jęczałem jego imię. Nie mogłem wytrzymać.
-Louis, ja zaraz-jeknąłem, wtedy on natychmiast wyciągnął swoje palce. Zastąpił je czymś większym. Krzyknąłem, na początku czułem się niekomfortowo, dziwnie, ale po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do Louis'a. Zaczął on wykonywać coraz szybsze i mocniejsze. Poczułem, że zaraz dojdę.
-LOUIS-wydarłem się na całe gardło.
-Ja też-wydyszał. Doszliśmy.
-Kocham cię-powiedziałem do chłopaka, który przed chwilą na mnie opadł.
-Najpiękniejsz prezent.-powiedział i wtulił się we mnie. Nie wiem kiedy, ale niemal od razu zasnęliśmy.

No hey oto IV rozdział ze scenką 18+. Nie wiem czy wam się spodoba ;< Jakieś takie beznadziejne jest to opowiadanie. Ale sami oceńcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz